Zawsze musi być jakaś niespodzianka..

Nasza Zuzienka w środę zaczęła bardzo intensywną chemie..

W środę spędziłyśmy ponad pół dnia w szpitalu.. Chemia w uśpieniu, chemia we wlewie, a potem na sam koniec chemia w syropie w domu..

Czwartek, piatek, sobota, niedziela chemia w szpitalu oraz w domu przez następne 2 tygodnie..

Środa nawet szybko zleciała.. Zuzia radziła sobie z nudą jak mogła.. Do południa była niestety nadczo bo musiała być usypiana.. i wciąż słyszałam.. Mamo głodna jestem.. głodna jestem.. Mnie również skręcało z głodu ale w ramach solidarności również z nią „głodowałam”

Potem szczęśliwa i radosna nadrabiała przez resztę dnia stracony czas bez jedzenia i „wciągała” wszystko ;) – poza tym humor jej w tym dniu dopisywał bardzo, bo strzelała uśmiechami w każdą stronę :)

W czwartek rano było juz nieco gorzej bo Zuzia kiepsko się czuła.. i nawet nie miała za bardzo ochoty na jedzenie.. ale na szczęście jej przeszło i po południu mimo kolejnej chemii szalała jak zwykle.. Jednak wieczorem już była na tyle zmęczona że o 19 już spała..

W nocy miała gorączkę.. 38,1 i pół nocy nie spała bo się kręciła, bo pić a to siku i tak pół nocy ja sprawdzałam czy jej gorączka spada czy trzeba się ubierać do szpitala.. Na szczęście gorączka odpuściła.. i rano nie było po niej śladu..

Piatek znów chemia.. ale już Zuzia w kiepskiej formie.. Wracajac do domu zasnęła.. i jak tylko weszła do domu to od razu wskoczyła pod kołdrę i leżała do godziny 15… i po tym czasie okazało się, że Zuzia znów ma gorączkę.. i to wysoką.. 38.6 wiec nie ma na co czekac trzeba sie ubierac i jechac do szpitala.. Spodziewając się niskiej odporności od razu pakujemy walizkę.. bo niestety przy takiej chemii która ostatnio Zuzia dostaje wszystko leci na dół.. a jeśli odporność jest poniżej 0,7 Zuzia musi zostać w szpitalu przez kolejne 48 godzin.

Jeśli natomiast jest wyżej to w zależności od sytuacji dostaję antybiotyk i wraca do domu.. lub po prostu wraca do domu..

Wcześniej jednak musi mieć pobraną krew na kultury bakterii z freediego oraz normalnie z żyły..

Zuzia oczywiście jest w pełni świadoma co ją czeka i za każdym razem chowa rączki przed pobieraniem krwii..

Dziś z resztą jak zawsze była taka dzielna, że prawie w ogóle nie zapłakała jak Pani doktor pobierała krew.. W nagrodę Marcin obiecał jej lody.. Trochę obietnica ale…

Ku naszemu zaskoczeniu zamiast odporność iść w dół to poszła do góry :) okazało się że jest 1.9 :) Cudowna informacja.. Najcudowniejsza na świecie.. WRACAMY DO DOMU!!!

Cudownie.. Zuzia szczęśliwa, że kolejna noc może przespać w domu.. no i oczywiście obiecane lody również dostała :)

Przed nami weekend i mimo tego, że Zuzia w sobotę i niedziele bedzie w szpitalu na chemii to mamy nadzieje, że to będzie spokojny weekend bez niespodzianek..

Ja wiem, że sporo osób naszej Zuzi śledzi na FB bo większość ma tam konta.. mi tam szybciej idzie pisanie czy wstawienie zdjęcia Zuzi.. bo z telefonu mogę to zrobić bez potrzeby siadania do komputera.. ale wiem, że przynajmniej 2 najbliższe mi osoby czytają blog i na pewno będę go nadal pisała więc jeśli ktoś jeszcze tutaj zagląda to obiecuję w miarę możliwości dodawać posty…

 

Jedna odpowiedź na Zawsze musi być jakaś niespodzianka..

  • ~sylwia s mówi:

    ja dzis wlasnie weszlam i przeczytalam calego i nie moglam sie opanowac tak sie zryczalam ze szok czemu wlasnie dzieci? jedni mowia ze sa silniejsi od doroslych .. czy to prawda?moze i tak ale wierze co pani musi czuc jako mama trzymam mocno kciuki z sliczna ksiezniczke pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>