Miesięczne Archiwa: Marzec 2014

bezinteresowna pomoc i wsparcie.. anioły są wśród nas ;)))

Dziś chciałabym Wam przedstawić dwie wspaniałe dziewczyny.. kobiety.. które zupełnie bezinteresowanie pomagaja- wspieraja…

Pierwsza to Dorota- poznałam ją jakieś 6 lat temu.. razem pracowałyśmy przez pewien czas a potem kontakt się urwał..

Jednak na FB miałyśmy siebie jako znajome.. ale jakoś sporadycznie nam się udawało czasami wymienić kilka zdań..i w zasadzie nic więcej..

Kiedy zaczęła się akcja z kartką dla Zuzi…Dorota do mnie napisała.. i napisała wprost chcę Wam pomóc..Przekaże trochę pieniędzy dla Zuzi, a Wy zrobicie co będziecie z nimi chcieli.. Wydacie na co Zuzia tylko będzie chciała…

Ja oczywiście nie zgodziłam się na tą formę pomocy i napisałam do niej, że jeśli chce pomoc to niech Zuzi coś kupi i po prostu wyśle.. Tak będzie bardziej fer.. bo nie chce nigdy niejasnych sytuacji, że dostała Zuzia od kogoś pieniadze, a ja wydałam to na coś dla mnie czy niewiadomo co się z tymi pięniędzmi stało.. Chociaż każde pieniądze które Zuzia kiedykolwiek otrzymała lub otrzyma zawsze są dla „niej” czyli czekaja na nią… W końcu Dorota tak kręciła, wierciła w brzuchu dziurę i się zgodziłam…

Dorota przekazała piękną sumę pieniędzy dla Zuzi..

Oczywiście napisałam do Doroty, że przesadziła i ze to za dużo.. a ona mi tylko odpisała… Mi się dobrze powodzi, nie narzekam… Nie mam swoich dzieci, a lubię pomagać.. Po prostu anioł :) Chociaż na tyle co znam Dorotę bardziej diabałek ;) ale z aureolą nad głową ;)

Dorotko bardzo Ci dziękuję w swoim imieniu i Zuzi… jesteś niesamowita… dziękujemy…

 

Druga wspaniałą jest Gosia… Co prawda nie znam Gosi osobiście.. i wszyscy którzy śledzą bloga i komentarze pod wpisami są na bieżąco..

Jeśli natomiast nie czytacie komentarzy to wyjaśnie..

W czerwcu w Dublinie jest mini maraton- 10 km do przebiegnięcia…

Gosia chce zadedykować swój bieg Zuzi.. a pieniądze które zdobędzie chce przekazać Zuzi aby szybko wróciła do zdrowia…

Gosiu jesteś niesamowita i chylę czoła przed Tobą i mocno za Ciebie razem z Zuzia zaciskamy kciuki aby poszło po Twojej myśli..

 

No i jak tutaj nie wierzyć w anioły ? ;))

Oczywiście tych aniołów obok nas jest bardzo wiele i wszystkim im bardzo dziękujemy, że pomagacie, wspieracie i jesteście z nami ..

czasami jest ciężko.. cholerna choroba..

Dawno mnie tutaj nie było ale ostatnio czasu jak na lekarstwo.. poza tym ostatnim czasem na prawdę sporo się działo.. mam nadzieje, że teraz już będzie lżej i znajdę więcej czasu na pisanie również tutaj..

W środę Zuzia miała chemie no i przy okazji została pobrana krew aby sprawdzić głównie płytki we krwii..

Niestety znów okazało się, że są za nisko i czekamy na przetoczenie płytek..

Jednak Zuzia w niezbyt dobrym nastroju obudziła się rano i wcale nie miała ochoty się ubierać i jechać do szpitala, a co dopiero siedzieć tyle godzin w szpitalu.. Wszystko było na nie.. wszystko było źle.. na każdym kroku był foch.. i siedziała taka wielce obrażona.. szczególnie na mnie, że znów ja przywiozłam do szpitala… ale co ja mogę.. ja również chciałabym żeby ona miała normalne życie.. bez tej cholernej choroby, tego szpitala.. i tego wszystkiego..

Jednak na szczęście chyba dla mnie a może dla nas dwóch Zuzia zasnęła i w między czasie dostała płytki krwi i pojechałyśmy do domu….

Dzień niby miałbyć krótki ale wszedł bardzo długi…

Po powrocie do domu Zuzia była nieswoja… ledwo weszła do domu od razu powiedziała, że jej zimno i że chce się położyć pod kołdrą..

Profilaktycznie zmierzyłam temperature i okazało się, że jest 37,1.. a była dopiero godzina 16….

Wieczorem było już 39,1… więc niestety musieliśmy się spakować i pojechać do szpitala.. Doskonale znaliśmy wynik odporności że jest 0 więc z doświadczenia wiemy czym to się kończy… 48 godzinnym pobytem w szpitalu.. oczywiście jeśli gorączka sie nie utrzymuje…

Zuzia zmęczona zasnęła w szpitalu.. a my dostaliśmy potwierdzającą wiadomość, że zostajemy na najbliższe 48 godzin..

Noc minęła spokojnie.. gorączka spadła i w czwartek już jej nie było…więc Zuzia korzystała z dobrego samopoczucia, w miarę dobrego humoru i mogła spokojnie pobawić się w pokoju zabaw.. Co chwile zmieniała zabawki, a może to a może tamto…

Na szczęscie w nocy również gorączki nie było.. Lekarze rano na obchodzie od razu nie powiedzieli czy wrócimy do domu.. ale były duże szanse.. Około 12 godziny dowiedziałam się, że jasne wracamy do domu .. czyli super wiadomość.. ale kolejna były już złe..Freddie jest „chory” tym razem obie linie i niestety muszą zamknać go… Niestety kolejna wiadomość że znów płytki spadły i znów potrzebne jest przetoczenie.. jednak skoro Freddie jest nieczynny musi zostać założone wkłócie do przetoczenia płytek..

Przyszła specjalna Pani która zakłada wkłócia.. i uwierzcie, że Zuzia jest niesamowicie dzielna.. ani łezka nie poleciała..Jestem z niej strasznie dumna, że jest tak dzielną i wspaniałą dziewczynką.. i powiem szczerze, że nie jedno dziecko mogłoby się od niej uczyć.. cierpliwości, pokory i dobrego zachowowania..

Po południu zostały przetoczone płytki.. a po 15 minutach po przetoczeniu Zuzia dostała uczulenia.. Wyglądała jakby ktoś ją oblał wrzątkiem.. straszne to było… Lekarze powiedzieli, że jeśli jej zejdzie wraca do domu.. a jeśli nie to zostaje..

Dostała lek i na szczęście wszystko ładnie zeszło, a my po godz. 18 mogliśmy wracać spokojnie do domu i już kolejną noc spędziłyśmy u siebie w łóżkach..

Na szczęście w niedziele okazało się, że wynik kultur baterii z Fredieego jest negatywny więc znów jest „zdrowy” :)

Dziś poniedziałek- Zuzia czuję się dobrze.. rozrabia i szaleje z Filipem jak zawsze.. Według mnie jest troszkę blada co moze świadczyć o tym, że hemoglobina spada.. więc pewnie w środku tygodnia pobierzemy krew i wtedy się okaże..

Nasza akcja ruszyła :) i już mamy pierwsze efekty w domu.. Doszło już kilka kartek dla Zuzi które na razie udaję nam się chować przed nią..

PODARUJ ZUZI USMIECH!

kolejny tydzień minął…

I moje przeczucia okazały się słuszne.. Niestety Zuzi spadły płytki i w poniedziałek znów musiała mieć przetoczone płytki krwii.

I niby przetaczanie płytek trwa jedynie 30 minut to niestety było strasznie duże opóźnienie..Byłyśmy umowione na godzinę 14 a dopiero po 2,5 godzinach czekania zostały podłączone.. I żeby było lepsze znów Zuzia była zamknięta w izolatce…a żebyście widzieli jej minę.. zaczęła się bawić w najlepsze bo przecież przez weekend nie musiała być w izolacji.. a Tu nagle nas pielęgniarka zamknęła w izolatce i zabawa się skończyła..

Na szczęście wtorek dzień wolny.. więc możemy spędzić go na czym tylko nam się podoba.. zdala od szpitala, izolatek i od całej tej atmosfery szpitalnej. Chociaż uwierzcie badz nie, ale na prawdę na tym oddziale człowiek nie czuję się źle.. Nie chodzi o to, że uwielbia tam być i przebywać, ale chodzi o to że wszyscy praktycznie jesteśmy na tym samym wózku. Każdy z nas przeżywa swoją życiową tragedie- chorobe swojego dziecka, bo nikt tak w 100% nie zrozumie co czujemy i jak często martwimy się o kolejny dzień gdy tego nie przeżył..

 

W środę po jednodniowej przerwie znów jedziemy do szpitala na chemie.. Jedna chemia dożylnie a druga w zastrzyku.. oraz pobranie krwii. i wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że hemoglobina znów spadła do tego stopnia, że Zuzia potrzebuje transfuzji krwii. Czas oczekiwania na krew to około 2 godzin- jednak tym razem pobiłyśmy rekord czekania bo czekałyśmy ponad 3,5 godziny. Jednak Zuzia dobrze znosiła pobyt w szpitalnej izolatce.. i mimo wszystko humor dopisywał…

Jednak kolejne godziny były już cięższe bo przecież ile można się bawić, rysować, malować, oglądać bajki i układać puzzle..

Każdemu chyba by się to znudziło.. Przyjechałyśmy do szpitala o godzinie 10 rano.. a wyszłyśmy dobrze po 18…

Zuzia na szczęście zasnęła i pospała 2 godziny..

Była taka zmęczona, że nawet nie była w stanie jej obudzić pięlegniarka która mierzyła ciśnienie i temperature…

Na szczęście czwartek wolny i spędzony w domu :) Te dni w których jesteśmy w domu tak strasznie szybko uciekają i człowiek się trochę rozleniwia od pobytów w szpitalu.. ale na szczęście tych pobytów w szpitalu będzie coraz mniej :)

Niestety wszystko dobre się szybko kończy.. Dziś znów pobrana krew rano i nadzieja, że uda się go spędzić całkowicie w domu.. Jednak o godzinie 11 wiemy, że płytki znów bardzo spadły i niestety znów trzeba jechać do szpitala aby zostały przetoczone..

Zuzia oczywiście na mój tekst jedziemy do szpitala.. znudzonym głosem odpowiedziała.. „znowu” nie była przejęta ani wzruszona i jakiejś strasznej tragedii z tego powodu nie było..

Nawet szybko i sprawnie poszło i wróciłyśmy do domu…

A to nasz artykuł o Zuzi… o naszym życiu kiedyś i dziś…

spokojnie…

Weekend i juz prawie po weekendzie.. Na szczęście w przeciwieństwie do poprzedniego weekendu był spokojny.. i mimo, że Zuzia była w szpitalu w sobotę oraz niedziele na chemii to reszte dnia spędziliśmy w domu…

W sobotę była piękna wiosenna pogoda.. więc zabraliśmy się wszyscy za porządki.. nie tylko w domu ale również w ogrodzie..

Zuzia pomagała kosić trawe, podlewała żonkile w ogrodzie bo u nas już zakwitły.. oraz pomagała wkopać bratki do donicy..Miała pełne ręce roboty :) a jaka przy tym szczęśliwa, ze może pomagać .

Pierwsza zabawa w piaskownicy również zaliczona :) oraz plac zabaw przy okazji :)

W niedziele również pogoda dopisała.. więc plac zabaw musowo .. no i nie obyło się bez podlewania kwiatków w ogrodzie…

Na szczęście Freddi jest zdrowy i nie trzeba do niego antybiotyku.. w próbce kału również nic nie wyszło więc Zuzia nie musi przebywać już w izolatce kiedy jesteśmy w szpitalu :)

Jednak wyniki krwii są słabe.. jutro rano pobieramy krew i zawozimy do szpitala… i zobaczymy co będzie dalej..

Planowo mamy być w szpitalu w środę na chemię dożylnie oraz zastrzyk.. ale patrząc na dzisiejsze wyniki krwii podejrzewam, że zjawimy się wcześniej na transfuzje :(

marzę o spokojnym weekendzie..

Niestety weekendu całego nie udało nam się spędzić w domu bo w niedziele wieczorem znów Zuzia miała gorączkę.. jednak całe szczęście odporność na tyle jeszcze się trzymała, że mogliśmy wrócić do domu i przespać spokojnie kolejną noc w swoich łóżkach.. a raczej łóżku, bo Zuzia od dłuższego czasu nie chce spać u siebie i niestety zasypia u nas w sypialni, a my jak idziemy spać to nie przenosimy ją do siebie.. Z lenistwa, albo z poczucia, że mamy ją obok siebie gdyby się coś działo.. sama nie wiem… Poza tym nie wiem dlaczego ona nie chce u siebie w pokoju spać tylko u nas… 

Sroda chemia w pełnym uśpieniu.. no i potem czwartek, piatek, sobota, niedziela chemia w szpitalu dożylnie..

Między czasie okazało się, że coś jest nie tak z jedna linią u Freddiego i niestety musi mieć podawany tam antybiotyk do czasu kiedy będą kolejne wyniki.. Poza tym ostatnio miała biegunkę i niestety znów coś wyszło w próbce którą pobrano w szpitalu.. więc niestety Zuzia do czasu wyjaśnienia czyli do 48 godzin musi znów być w izolatce..

Niestety wyniki krwii lecą na łep na szyję i w czwartek płytki spadły do 35.. więc trzeba przetoczyć płytki..

Niby to tylko 30 minut przetaczania ale niestety trzeba czekać zanim płytki krwii zostaną dostarczone do szpitala.. Pech chciał że tym razem czekałyśmy ponad 2 godziny.. w między czasie Zuzia zasnęła.. więc chociaż tyle dobrego, że aż tak jej się nie nudziło..

Dziś już piątek.. Chemia w szpitalu oraz do następnego tygodnia w domu.. Freddie na szczęście zdrowy.. czyli nie ma konieczności podawania już więcej antybiotyku.. Czekamy jeszcze na wyniki kału.. miejmy nadzieje, że jest wszystko w porządku…

Zaczyna się weekend, a ja marzę aby spędzić go spokojnie w domu.. i mam nadzieje, że tym razem się uda..

Mimo, że jutro i w niedziele chemia w szpitalu to mam nadzieje, że ten weekend będzie bez niespodzianek..

A to zdjęcie z serii… Wszędzie trzeba pięknie wyglądać.. :)

 

Za tydzień rusza akcja „PODARUJ ZUZI USMIECH”

Plakaty są już w domu .. są piękne.. jeśli tak można nazwać.. Dzięki Beacie- graficzce i Kasi która jest moja prawą ręką akcja zobaczy światło dzienne :)

Ja juz na FB pisałam, że jeśli ktoś ma ochotę plakat wydrukować i przykleić go gdziekolwiek ma ochotę to ja chętnie go udostępnie.. wystarczy do mnie wysłać na priv emaila.. 

o Zuzi..

Jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji przeczytac artykułu o Zuzi to tutaj jest link :

 


http://www.panoramairl.com/rozmaitosci/3493-podaruj-zuzi-usmiech.html